Trafiłam w końcu na książkę, która się rzadko zdarza. Mianowicie, lekkie ekologiczne fantasy, będące idealnym przerywnikiem pomiędzy ciężkimi sagami o zagrożonych światach. Florka Kuna uciekła z Warszawy na rodzinną wieś. Z jednej strony, by odsapnąć od gonitwy wielkiego miasta, z drugiej, by znaleźć pracę. Ale w końcu taką, która naprawdę ją usatysfakcjonuje. Zatrudnia się jako technik weterynarii w miejscowej klinice. Nie spodziewa się za wiele, standardowo psów, kotów, z rzadka wyjazdów w teren do chorych […]